Ważne pytanie: na jak długo? - mam nadzieję że to miejsce nie ma terminu ważności.....
Od kilku miesięcy dosyć skutecznie odpędzałam wszystkie moje myśli od bloga. Nie patrzyłam na zakładkę tej stronki, która znajduję się tuż pod zakładką "google", w pasku bocznym zwanym "ulubione". W sumie nie do końca jestem teraz szczera. Nie tylko od bloga się odcięłam ale i od wszystkiego co lubię, kocham i przede wszystkim od jakiegokolwiek rozwoju, a bez tego przyznam, że jest mi tragicznie źle. Życie sprowadzone do minimum. Po co? no właśnie, po to żeby zrozumieć i poukładać sobie parę spraw a przede wszystkim ukarać samą siebie. W jaki sposób? Poprzez totalny brak jakiegokolwiek wyrażania siebie, czyli totalny zakaz rozwijania. Cały ten zabieg tylko po to, by w końcu wbić sobie do głowy, że nic nie robiłam i mam się wziąć w garść i potocznie mówiąc "ruszyć tyłek z tej kanapy, w której prawie wyrosły korzenie mojego lenistwa".
Niby zwyczajny wtorek, ale dla mnie oznacza koniec z resetem, koniec z pauzą na mojej kreatywności, która siedzi na fotelu i błaga o szczyptę inspiracji i działanie. Tak więc, klikam "nowy post" i momentalnie przypomina mi się dziewczynka, która kiedyś zakładała swojego pierwszego bloga i mocno wierzyła, że nie skończy się to tylko na paru postach i chwilowej zabawie. Skończyło się na 10000 różnych pomysłach, na 50 innych blogach, i ciągłym kasowaniu i zmienianiu i odchodzeniu i wracaniu i aż męczy mnie samo pisanie o tym bo widzę jakie to marne. Słomiany zapał do wszystkiego - chyba odwieczny problem nie tylko mój, ale pewnie i sporej części ludzi.
Tak patrzę i widzę, że ta "dziewczynka" po tych paru latach dosyć mocno się zmieniła... Bardzo rozwinęła i chce więcej i więcej. Pasjonuje się filmami, często zarywa przez nie nocki, jest uzależniona od czytania książek i marzy by napisać nie jedną, nie umie przetrwać bez muzyki, uwielbia seriale i z cierpliwością wyczekuje na każdy nowy odcinek po drodze zaczynając inny serial żeby jakoś przetrwać, lubi odzwierciedlać swoim wyglądem swój nastrój i charakter, ma więcej twarzy niż Grey, komplikuje wszystko co tylko jest możliwe, zadaje zdecydowanie za dużo pytań, jest zaawansowanie nieśmiała i chyba nigdy nie wyleczy się z tej choroby, jeździ na rolkach, deskorolce, nartach, pływa, tańczy, ćwiczy, nie może ustać w miejscu, je więcej niż jej koledzy razem wzięci, wędkuje, interesuje się fotografią, najchętniej przedłużyłaby ilość godzin z 24 na 30 na dobę żeby mogła więcej grać w gry, śpi po 3-5godzin bo ma problemy ze snem chociaż bardzo lubi spać...................i tak można wymieniać w nieskończoność.
Tylko, że ta "dziewczynka" ma prawie 18 lat, będzie od początku września w klasie maturalnej i kompletnie nie wie co chce robić po liceum. Dlatego powracam do blogowania żeby nauczyć się robić coś na stałe, rozwijać i cieszyć się. Nie kasuję wcześniejszych postów, szkoda mi tych miłych komentarzy od Was, ale muszę zaznaczyć, że to co zamierzam tu wrzucać znacznie się będzie różnić od tego co tu już jest. Zdjęcia w tym poście są z czerwca jeszcze nie publikowane i zarazem ostatnie z serii " kolejne zdj które i tka przewiniesz". Nie, tak nie może być, muszę więcej się postarać i zdecydowanie więcej nad tym miejscem pracować bo nie lubię wrzucać czegoś z czego nie jestem zadowolona. Pozdrawiam wszystkich i mam nadzieję, że będzie Wam się tu miło spędzało czas :D
Lubię czytać Wasze komentarze, motywują i często powodują uśmiech na twarzy przez cały dzień :) Zostawcie coś po sobie tutaj, nie bądźcie anonimowi, od dawna jestem świadoma, że to co tu udostępniam nie jest tworzone tylko dla mnie ale i dla Was. Pozdrawiam xo
+Co sądzicie o secie zdjęć w tym poście?
Od kilku miesięcy dosyć skutecznie odpędzałam wszystkie moje myśli od bloga. Nie patrzyłam na zakładkę tej stronki, która znajduję się tuż pod zakładką "google", w pasku bocznym zwanym "ulubione". W sumie nie do końca jestem teraz szczera. Nie tylko od bloga się odcięłam ale i od wszystkiego co lubię, kocham i przede wszystkim od jakiegokolwiek rozwoju, a bez tego przyznam, że jest mi tragicznie źle. Życie sprowadzone do minimum. Po co? no właśnie, po to żeby zrozumieć i poukładać sobie parę spraw a przede wszystkim ukarać samą siebie. W jaki sposób? Poprzez totalny brak jakiegokolwiek wyrażania siebie, czyli totalny zakaz rozwijania. Cały ten zabieg tylko po to, by w końcu wbić sobie do głowy, że nic nie robiłam i mam się wziąć w garść i potocznie mówiąc "ruszyć tyłek z tej kanapy, w której prawie wyrosły korzenie mojego lenistwa".
Niby zwyczajny wtorek, ale dla mnie oznacza koniec z resetem, koniec z pauzą na mojej kreatywności, która siedzi na fotelu i błaga o szczyptę inspiracji i działanie. Tak więc, klikam "nowy post" i momentalnie przypomina mi się dziewczynka, która kiedyś zakładała swojego pierwszego bloga i mocno wierzyła, że nie skończy się to tylko na paru postach i chwilowej zabawie. Skończyło się na 10000 różnych pomysłach, na 50 innych blogach, i ciągłym kasowaniu i zmienianiu i odchodzeniu i wracaniu i aż męczy mnie samo pisanie o tym bo widzę jakie to marne. Słomiany zapał do wszystkiego - chyba odwieczny problem nie tylko mój, ale pewnie i sporej części ludzi.
Tak patrzę i widzę, że ta "dziewczynka" po tych paru latach dosyć mocno się zmieniła... Bardzo rozwinęła i chce więcej i więcej. Pasjonuje się filmami, często zarywa przez nie nocki, jest uzależniona od czytania książek i marzy by napisać nie jedną, nie umie przetrwać bez muzyki, uwielbia seriale i z cierpliwością wyczekuje na każdy nowy odcinek po drodze zaczynając inny serial żeby jakoś przetrwać, lubi odzwierciedlać swoim wyglądem swój nastrój i charakter, ma więcej twarzy niż Grey, komplikuje wszystko co tylko jest możliwe, zadaje zdecydowanie za dużo pytań, jest zaawansowanie nieśmiała i chyba nigdy nie wyleczy się z tej choroby, jeździ na rolkach, deskorolce, nartach, pływa, tańczy, ćwiczy, nie może ustać w miejscu, je więcej niż jej koledzy razem wzięci, wędkuje, interesuje się fotografią, najchętniej przedłużyłaby ilość godzin z 24 na 30 na dobę żeby mogła więcej grać w gry, śpi po 3-5godzin bo ma problemy ze snem chociaż bardzo lubi spać...................i tak można wymieniać w nieskończoność.
Tylko, że ta "dziewczynka" ma prawie 18 lat, będzie od początku września w klasie maturalnej i kompletnie nie wie co chce robić po liceum. Dlatego powracam do blogowania żeby nauczyć się robić coś na stałe, rozwijać i cieszyć się. Nie kasuję wcześniejszych postów, szkoda mi tych miłych komentarzy od Was, ale muszę zaznaczyć, że to co zamierzam tu wrzucać znacznie się będzie różnić od tego co tu już jest. Zdjęcia w tym poście są z czerwca jeszcze nie publikowane i zarazem ostatnie z serii " kolejne zdj które i tka przewiniesz". Nie, tak nie może być, muszę więcej się postarać i zdecydowanie więcej nad tym miejscem pracować bo nie lubię wrzucać czegoś z czego nie jestem zadowolona. Pozdrawiam wszystkich i mam nadzieję, że będzie Wam się tu miło spędzało czas :D
Lubię czytać Wasze komentarze, motywują i często powodują uśmiech na twarzy przez cały dzień :) Zostawcie coś po sobie tutaj, nie bądźcie anonimowi, od dawna jestem świadoma, że to co tu udostępniam nie jest tworzone tylko dla mnie ale i dla Was. Pozdrawiam xo
+Co sądzicie o secie zdjęć w tym poście?
x
Karo
Często nie zdaję sobie z tego sprawy jak bardzo znikam. Jak bardzo nie daję już z siebie tyle co kiedyś, jak bardzo jestem już częścią ciebie a nie całością. Nie mam pojęcia czemu tak jest ani od kiedy to się zaczęło....W sumie, nie. Doskonale wiem czemu, doskonale wiem przez co. Okłamywanie siebie dosyć długo się sprawdzało ale dręczyło do poziomu przekraczającego i ograniczającego normalne funkcjonowanie. Sama nie jestem w stanie sobie pomóc, tym bardziej nie zrobi nikt tego za mnie. Nikomu i tak nie zależy i zależeć nie będzie bo nikomu nie chcę objaśniać swojej sytuacji. Ludzie widzą toje rzekome szczęście i zakładają, że wszystko jest idealnie. A nie jest nawet w połowie. Z własnego doświadczenia wiem, że w ludziach zatraca się zdolność do odróżniania prawdy od fałszywej pelerynki, którą nosi wielu z nas.
Dlaczego tak pesymistycznie? Cóż, nie można zawsze wszystkiego przedstawiać przez pryzmat różowych okularów, czasem trzeba ponarzekać i wyrzucić z siebie wszystkie zalążki zła, albo co najmniej połowę żeby potem na nowo mogły rozkwitnąć. Możliwe, że tym razem będzie jednak więcej tego dobrego niż złego.
Nie pozwól im na to. Proszę, nie pozwól.
Instagram - Klik
Snapchat: karlossek
+ Zapraszam na snapa :) Dodaje każdego, uwielbiam tą apke :) Chętnie posnapuję no i tam możecie się więcej o mnie dowiedzieć :)
+Jak zawszę jestem ciekawa co sądzicie o moich przemyśleniach i zdjęciach więc śmiało! :) Czytam wszystko co napiszecie.
+Jeżeli macie jakieś pytanka to możecie mi pisać w komentarzach lub na snapie :D Gdziekolwiek się odezwiecie na pewno odpowiem :)
xoxo
KAro
Kiedy jest się takim zaawansowanym obserwatorem jak ja z łatwością można dostrzec codzienne paradoksy. Zacznijmy od tego, który dotyczy każdego z nas.
Na pewno macie świadomość iż niepodważalnym i wszechobecnym źródłem energii w naszym ciele jest poranna kawa czy herbata. Większość z nas wybiera jedną z dwóch opcji i przy tych którzy wybierają kawę moglibyśmy się pokusić o małą dygresję czy ona naprawdę na wszystkich działa ze względu na zawartą w niej kofeinę bądź jest to działanie na naszą psychikę - kawa musi dodać siły i już! Lecz nie ten temat chciałabym rozwinąć.
Zacznijmy najpierw od herbaty. W sklepach, na półkach mamy przeróżne kolorowe opakowania do wyboru i większość z nas sięga po ten średni produkt - ani nie za drogi ani nie za tani. I tu efekt bywa różny. Często kupując nawet te najdroższe propozycje oczekujemy smaku niczym z prawdziwej herbaciarni przy czym szkoda nam wydać tyle samo pieniędzy właśnie w miejscu gdzie ta herbata rzeczywiście wzbudziłaby w nas najwyższy poziom zadowolenia. Tym sposobem możemy osiągnąć dwa niezadowalające nas stany : oszczędzone pieniążki i herbata, której smak zostawia wiele do życzenia, oraz dobry smak i intensywny zapach herbaty ale za to troszkę nam z portfela więcej monet ubyło. ;)
I najlepsze zostawiłam jak zawsze na koniec! Sytuacja, której do dziś nie umiem zrozumieć i najprawdopodobniej wy również tego nie rozumiecie. Kawa, zwyczajna czarna kawa - towarzysz większości ludzi na świecie. Jeżeli chodzi o kawę to szczerze mówiąc niekoniecznie cena i marka grają tutaj główną rolę. W tym momencie przytoczę klasyczny przykład, lepszego nie da się znaleźć ;) Otóż to porozmawiajmy o fenomenie Starbucksa. Piłam raz, dwa razy i na tym się skończyło gdyż ta kawa niczym nie różni się od zwykłej małej czarnej w tańszym wydaniu. Tak więc prawda jest taka, że cena Starbucksa zmusza nas często do wyjęcia z portfela zamiast monety - banknotu, a w efekcie okazuje się że wydaliśmy banknot na nasze imię napisane mazakiem na papierowym kubku, który i tak prędzej czy później wyląduje w koszu.
Podsumowując. Paradoksalnie na kawę wydajemy więcej pomimo tego, że tańsza wersja smakuje tka samo , a na herbacie oszczędzamy bo co to tam za różnica czy będziemy coś czuć czy nie i tka wszystko ląduje w żołądku ;) ;) :)
Czekam na wasze opinie w komentarzach :D
Zapraszam na mojego snapchata : karlossek
[dodaję każdego!]
pozdrawiam
x
KAro
Czy Ty też tak masz....
Budzisz się rano. Zaspałeś. Twoje poranne decyzje zaczynają się od tego, z której czynności zrezygnować aby zdążyć na autobus tak bardzo znienawidzony przez uczniów bo oznacza że wysiadając będziemy na miejscu, na miejscu zwanym szkołą. Ale wracając do zaspanych poranków, czy dziewczyna ma z czego zrezygnować rano jeżeli chodzi o codzienną rutynę? Nie, zdecydowanie nie, gdyż wybiera pomiędzy makijażem, jedzeniem, myciem, spakowaniem się i ubiorem. Żadnej z tych rzeczy nie da się pominąć a więc jeżeli o mnie chodzi kończy się to na tym, że wychodzę z domu ubrana w pierwsze lepsze "coś" co wypadło z szafy, na twarzy mam perfekcyjnie nieidealny makijaż, jedzenie jak dla ptaszka oraz za pewne brakuje mi jakiegoś zeszytu. Cudem z prędkością światła wbiegam do autobusu, znajduję moje ulubione miejsce( biada tym jeżeli jest ono zajęte) i w tym momencie zazwyczaj dowiaduję się bardzo przykrej informacji, otóż to że nie mam przy sobie mp4 z aktualnie męczonymi przeze mnie utworami. Nie chcielibyście widzieć tej złości i smutku w jednym co niestety muszą znosić osoby wokół mnie przez 45min bo właśnie tyle trwa moja codzienna wycieczka ;)
Kiedy skończę już obwieszczać światu jak w wielkiej depresji jestem bo muszę grzecznie siedzieć i patrzyć się w szybę, wychodzę i dosłownie biegnę niczym U.Bolt do szkoły. Jeżeli moją pierwszą lekcją nie jest biologia, łacina ani chemia to mam szczęście, jednak mój plan zajęć jest tak ułożony że nie mogę liczyć na zwykły zwyczajny fart. wchodzę do klasy spóźniona, moje oczy niczym radary muszą znaleźć wolne miejsce w przeciągu dwóch sekund bo inaczej grozi to staniem na środku sali i byciem pożeraną wzrokiem przez każdego a tego wolę uniknąć. Dobrze, znajduję swój tron, siadam zdejmuję kurtkę bo temperatura mojego ciała doszła do granicy takiej że za 5min najprawdopodobniej spłonęłabym na oczach całej klasy. Wyjmuję podręcznik, zeszyt i uuuu czyżbym nie miała przy sobie piórnika? Dobrze, w nagrodę dzisiaj będę pisała palcem ;) Wiąże się to z tym iż muszę pójść do szkolnego sklepiku co oznacza mniej więcej śmierć mojego portfela bo po takim wypadzie będzie on bezużyteczny - pusty. No ale zanim zafunduję mu przejście na drugi świat najpierw wkraczam na ring, bo uwierzcie mi, kolejka w szkolnym sklepiku to jak przyspieszona nauka boksu.
Jedyną miłą rzeczą jest powrót do domu, gdzie możesz albo wypić kawę i obejrzeć dobry film lub przeczytać książkę albo położyć się na ukochanym twardym łóżeczku, przykryć się peleryną bezpieczeństwa (pierzyna) no i dalej już nie muszę tłumaczyć co się stanie ;)
Tak mniej więcej wygląda moje codzienne życie, napisałam to troszkę w humorystycznym stylu więc mam nadzieję, że czas jaki poświęciliście na przeczytanie moich wypocin nie był czasem straconym :)
Na koniec chciałabym pokazać wam drugi odcinek Piątki! czyli mojego malusieńkiego programu na yt, który tworzę ja, nagrywam ja i prowadzę ja :) Mam nadzieję że jeżeli chodzi o oglądanie to nie jestem to tylko ja :P Zapraszam:
Ps. Bardzo mi miło kiedy zostawisz coś po sobie np w formie komentarza ;) Jeżeli Ci się spodobało możesz kliknąć tę łapę w górę ( która pewnie już maniakom yt to po nocach się śni ) i zasubskrybować.
Pozdrawiam
xx
Karo








